II spotkanie w Beskidzie Niskim, Chyrowa 2012

Ze względu na bogactwo i różnorodność ciekawych gatunków grzybów, plany takiego spotkania kiełkowały już jakiś czas temu, aż wreszcie się urzeczywistniły. Chyrowa to miejsce, które stanowi idealną bazę wypadową w różne zakątki Beskidu Niskiego.

Wraz z Ewą, Anną M. i Ryśkiem przybyliśmy najwcześniej i ruszyliśmy na podbój najbliższej okolicy. Niestety, tu deszcz nie był łaskawy odpowiednio popadać i nie trafiło nam się zbyt wiele. W tej sytuacji postanowiliśmy zajrzeć nieco dalej. Dołączyła do nas Baśka z Bubu i udaliśmy się razem do Zyndranowej. Tam już było trochę lepiej. Każdy znalazł coś do koszyka i jakieś ciekawostki. Trafiły się nam muchomory zielonawe, które Baśka skonfiskowała na łódzką prezentację. Z tego co nazbieraliśmy stworzyliśmy mini wystawę z dość sporą ilością gatunków, a jadalniaki powędrowały na patelnię. Wieczorem dołączyła reszta ekipy. Przybyła Mela z Antkiem, Waldek z Weroniką i Misiem-Zdzisiem oraz Darek z Darią. Zanim trafiliśmy w objęcia Morfeusza nasz czas wypełniały żywe dyskusje o dokonanych znaleziskach i ustalanie planu następnego dnia.

Rankiem po śniadaniu – już w pełnym składzie – udaliśmy się do lasu w okolicy Woli Niżnej. To ten las sprawił nam najwięcej niespodzianek. Zwykle znajduję w nim soplówki jodłowe, jodłownice górskie, siedzunie jodłowe, wiele czerwonolistnych gatunków i sporo grzybków nienazwanych, a zapewne mogących się okazać arcyciekawymi znaleziskami. W drodze powrotnej zdążyliśmy jeszcze na chwilę wdepnąć w kolejne ciekawe miejsce, ale zmęczenie i zbliżający się wieczór szybko nas stamtąd wygnały.

Tego wieczoru mieliśmy co robić… W ruch poszedł nawet mikroskop 🙂 Mieliśmy też różne przygody, jak np. atak szerszenia, ale o tym opowie pewnie ktoś inny 😉

Myślę, że zarówno ja jak i inni uczestnicy naszego spotkania, nie liczyliśmy za bardzo na obfitość jadalniaków, mając na uwadze pogodę, która nie za bardzo ostatnio sprzyjała rozwojowi grzybów. Nie mogliśmy jednak narzekać, bo przez dwa kolejne wieczory na naszych stołach grzybów nie brakowało. Był sos grzybowy w odpowiedniej ilości ze świeżego pozysku, jak również wszelkiej maści marynaciaki i bogactwo gatunków na naszej wystawie. W niedzielny poranek trzeba było się pożegnać i powrócić do cywilizacji. Dziękuję wszystkim uczestnikom za sympatyczne, edukacyjno-poglądowe spotkanie i liczę, że będzie ich więcej w „moich” lasach. Ania

Napisano w Aktualności
2013 Stowarzyszenie Na Grzyby

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress